Podcasty - mklegal

Odpowiedzialność właścicielska w biznesie – czego nie załatwia sp. z o.o.?

Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością jest jedną z najczęściej wybieranych form prowadzenia biznesu. Daje poczucie bezpieczeństwa, porządkuje strukturę i – w teorii – oddziela majątek prywatny od firmowego. W praktyce jednak bardzo wielu przedsiębiorców przekonuje się, że ochrona, którą oferuje spółka z o.o., ma swoje wyraźne granice.

Ten artykuł pokazuje, w jakich momentach odpowiedzialność właścicielska wraca, mimo istnienia spółki, i dlaczego forma prawna sama w sobie nie „załatwia” tematu ryzyka.

Założenie spółki z o.o. a iluzja zamknięcia ryzyka

Wielu przedsiębiorców wybiera spółkę z o.o. w momencie, gdy biznes jest już uporządkowany: są przychody, struktura działa, księgowość jest prowadzona poprawnie, a decyzja o formie prawnej nie jest przypadkowa. Spółka ma „wziąć na siebie” ryzyko, a właściciel ma skupić się na wyniku finansowym.

Problem polega na tym, że prawo nie chroni idei właściciela, lecz konkretne role i zachowania. Spółka z o.o. chroni wspólnika tylko wtedy, gdy jego rola faktycznie ogranicza się do wniesienia kapitału i czerpania zysków – bez realnego wpływu na bieżące zarządzanie.

W jednoosobowych spółkach z o.o. taki model niemal nie występuje. Najczęściej ta sama osoba jest jedynym wspólnikiem, członkiem zarządu i faktycznym decydentem. To ona podpisuje umowy, decyduje o przelewach, ustala priorytety płatności i reaguje (albo nie reaguje) na pierwsze sygnały problemów.

W takim układzie spółka z o.o. nie eliminuje odpowiedzialności właścicielskiej. Ona jedynie ją maskuje i odracza.

Przekształcenie JDG w spółkę z o.o. – dlaczego to nie jest reset

Częstym momentem zmiany formy prawnej jest narastający dyskomfort w prowadzeniu działalności. Pojawiają się zatory płatnicze, napięcia w płynności, odkładanie zobowiązań „na przyszły miesiąc”. Wtedy bardzo łatwo dojść do wniosku, że problemem jest forma prawna, a nie same decyzje.

Przekształcenie JDG w spółkę z o.o. bywa postrzegane jako nowy początek. Z perspektywy prawa nie jest jednak resetem odpowiedzialności. Jest kontynuacją tego samego przedsiębiorstwa w innej formie.

Historia działalności nie znika wraz z wpisem spółki do KRS. Ryzyka, które powstały przed przekształceniem, pozostają i będą oceniane w nowym kontekście – często bardziej szczegółowo niż wcześniej.

Po przekształceniu często pojawia się psychologiczny spokój. Struktura wygląda solidniej, odpowiedzialność sprawia wrażenie „rozłożonej”. Jest to jednak spokój psychologiczny, a nie prawny. I właśnie dlatego bywa szczególnie niebezpieczny.

Zarządzanie z „tylnego siedzenia” a realna odpowiedzialność

Kolejnym etapem bywa pozyskanie inwestora albo formalne odsunięcie się od zarządu. W narracji właściciela pojawia się przekonanie, że odpowiedzialność została rozproszona, a on sam pełni już tylko rolę wspólnika lub nadzorcy.

Prawo nie bada jednak deklaracji, lecz fakty. Kluczowe znaczenie ma to, kto faktycznie podejmował decyzje, kto kontrolował finanse, kto wiedział o sytuacji spółki i kto zatwierdzał kluczowe działania.

Jeżeli dana osoba nadal realnie wpływa na strategię, finanse i kierunek rozwoju, formalne odsunięcie się od zarządu nie zmienia jej sytuacji odpowiedzialnościowej. „Tylne siedzenie” bardzo często okazuje się jedynie inną formą zarządzania, a nie rzeczywistym odsunięciem się od ryzyka.

Poręczenia i zabezpieczenia – moment otwarcia majątku prywatnego

Jednym z najbardziej newralgicznych momentów w historii odpowiedzialności właścicielskiej są poręczenia i zabezpieczenia osobiste. Kredyt, leasing, linia odnawialna – w pewnym momencie bank oczekuje dodatkowego zabezpieczenia.

Podpis pod poręczeniem jest często traktowany jako formalność. W rzeczywistości oznacza dobrowolne otwarcie majątku prywatnego i wyłączenie ochrony, którą dawała spółka z o.o.

Od tego momentu wierzyciel nie musi ograniczać się do majątku spółki. Może sięgnąć bezpośrednio do majątku osoby, która poręczyła zobowiązanie – niezależnie od jej roli formalnej w spółce.

Poręczenie „idzie za osobą”, a nie za funkcją. To jeden z najszybszych sposobów, w jaki odpowiedzialność właścicielska wraca w pełnym zakresie.

Wezwanie na przesłuchanie jako świadek – punkt zwrotny

Dla wielu przedsiębiorców momentem przełomowym jest wezwanie na przesłuchanie w charakterze świadka. Status ten bywa mylnie odbierany jako neutralny i bezpieczny.

W sprawach gospodarczych i karnoskarbowych świadek bardzo często nie jest celem postępowania, lecz jego etapem. Pytania dotyczą konkretnych decyzji: przelewów, wiedzy o zaległościach, kontynuowania działalności mimo problemów z płynnością czy zaniechania złożenia wniosku o upadłość.

Jeżeli z zeznań wynika, że dana osoba faktycznie zarządzała sprawami spółki, jej status procesowy może ulec zmianie. Spółka nie składa wyjaśnień i nie ponosi odpowiedzialności karnej. Odpowiada człowiek.

W takich sytuacjach przygotowanie do przesłuchania ma kluczowe znaczenie – często większe niż sam jego przebieg.

Dlaczego spółka z o.o. nie przejmuje odpowiedzialności za decyzje

Spółka z o.o. nie została zaprojektowana jako mechanizm przenoszenia odpowiedzialności za decyzje na byt prawny. Jest narzędziem organizacyjnym, które porządkuje relacje majątkowe i kontraktowe.

Decyzje zawsze mają imię i nazwisko. Spółka nie wie, że sytuacja się pogarsza. Wiedzą o tym konkretne osoby. Zmiana formy prawnej może odsunąć odpowiedzialność w czasie, ale jej nie eliminuje.

Ryzyko nie znika dlatego, że przestaje się o nim myśleć. Prędzej czy później domaga się rozliczenia.

Kiedy warto skonsultować swoją sytuację

Jeżeli:

  • prowadzisz jednoosobową spółkę z o.o.,
  • przekształciłaś lub przekształciłeś JDG w spółkę,
  • udzieliłaś lub udzieliłeś poręczeń,
  • dostałaś / dostałeś wezwanie na przesłuchanie w charakterze świadka,

warto omówić swoją sytuację zanim pojawi się kontrola lub formalne postępowanie.

Jeżeli chcesz sprawdzić zakres swojej odpowiedzialności lub przygotować się do przesłuchania, zapraszam do kontaktu przez formularz na stronie kancelarii albo do umówienia konsultacji. W takich sprawach moment reakcji ma kluczowe znaczenie.

    W celu skorzystania z formularza kontaktowego Użytkownik zobowiązany jest do podania danych osobowych niezbędnych do nawiązania kontaktu oraz udzielenia odpowiedzi na zapytanie (tj. imię, nazwisko, temat, treść). Użytkownik może podać także inne dane w celu ułatwienia kontaktu lub obsługi zapytania. Podanie danych osobowych oznaczonych jako pola obowiązkowe jest wymagane w celu przyjęcia oraz obsługi zapytania. Niepodanie tych danych skutkuje brakiem możliwości skorzystania z formularza kontaktowego lub obsługi zapytania. Podanie pozostałych danych osobowych jest dobrowolne (np. numer telefonu). W ramach wykorzystywania formularza kontaktowego Administrator zbiera również dane osobowe w postaci adres IP oraz podpis Państwa przeglądarki.

    Administratorem danych osobowych jest Maria Kotaniec, NIP: 7971986355. Podane dane osobowe będą przetwarzane, aby skontaktować się z Państwem oraz udzielić odpowiedzi na zadane zapytanie. Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych znajduje się w Polityce prywatności.

    Umów konsultację